Boże mojego życia, jestem zagubiony,daleko na morzu. Dzikie wiatry i napierające deszcze moich kłopotów grożą mi zatopieniem. Każdego dnia wstrząsają mną starcia. Tak mało mam energii do dalszej drogi. Nie wiem jak długo będę jeszcze zdolny podtrzymać nadzieję. W moim smutku wołam :Czy Ty nie zasnąłeś w mojej łodzi życia? Czy jest to dla Ciebie obojętne, że z każdym moim oddechem zmagam się ze sztormem? Pamiętam święte słowa mądrości wieków, które wraz z Twą łaską przenikają mnie: Gdybym przybrał skrzydła jutrzenki, zamieszkał na krańcu morza:tam również Twa ręka będzie mnie wiodła i podtrzyma mnie Twoja prawica. Twoja miłość, która otacza mnie schronieniem, przychodzi mi na pomoc w ziarnach słów psalmów: Przechowasz mnie w swym namiocie w dniu nieszczęścia, ukryjesz mnie w głębi Twego przybytku. Wiem, że otaczałeś mnie niezmienną miłością od dnia mojego poczęcia. Dlatego błagam Cię, jedynego Pocieszyciela, który zawsze ze mną idzie przez burze:weź mnie w opiekę, bo szukam w ...