Żywot Św. Stanisława Kostki - patrona Polski, młodzieży i nowicjuszy
Święty Stanisław Kostka SJ (1550-1568) - chłopiec, który umarł mając niespełna 18 lat, a został jednym z najukochańszych polskich świętych. Kościół nazywa go "aniołem w ludzkim ciele".
1. Pochodzenie i dzieciństwo
Urodził się 28 października 1550 roku w Rostkowie na Mazowszu, w zamku rodzinnym Kostków.
Rodzina była jedną z najznaczniejszych w Rzeczypospolitej. Ojciec, Jan Kostka, był kasztelanem zakroczymskim i senatorem. Matka, Małgorzata z Kryskich, była kobietą niezwykle pobożną i to ona ukształtowała jego duszę.
Stanisław był drugim z synów. Od małego odznaczał się delikatnością, wrażliwością i zamiłowaniem do modlitwy. Miał zwyczaj - gdy wstydził się mówić coś niestosownego, oblewał się rumieńcem. Domownicy mówili o nim, że "do wszystkiego jest za delikatny".
Początkową naukę pobierał w domu, pod okiem matki i nauczyciela Jana Bilińskiego.
2. Szkoła w Wiedniu - czas próby
W wieku 14 lat, w 1564 roku, wraz ze starszym bratem Pawłem i nauczycielem Bilińskim, został wysłany do prestiżowego kolegium jezuickiego w Wiedniu, prowadzonego przez jezuitów.
Był to trudny czas. Cesarz Maksymilian II odebrał jezuitom bursę, więc chłopcy musieli zamieszkać w kamienicy protestanta Kimberakera. Dla Stanisława, który codziennie przystępował do Komunii Świętej, nosił włosiennicę i spędzał noce na modlitwie, było to otoczenie wrogie.
Brat Paweł, o całkiem innym, porywczym charakterze, wstydził się pobożności Stanisława. Wyśmiewał go, a czasem nawet bił. Stanisław wszystko znosił w milczeniu, ofiarując Bogu.
W Wiedniu dwukrotnie ciężko zachorował. Podczas jednej z chorób, gdy protestancki gospodarz nie chciał wpuścić księdza z Najświętszym Sakramentem, Stanisław miał widzenie. Jak sam opowiadał, przyszła do niego św. Barbara z dwoma aniołami i przyniosła mu Komunię. W drugim widzeniu ujrzał Matkę Bożą z Dzieciątkiem Jezus, która położyła mu Dzieciątko na ręce i uzdrowiła go. Wtedy też usłyszał od Maryi polecenie, by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego - do jezuitów.
Gdy wyzdrowiał, poprosił jezuitów wiedeńskich o przyjęcie. Ci, obawiając się gniewu jego wpływowego ojca, który stanowczo sprzeciwiał się temu pomysłowi, odmówili.
3. Wielka ucieczka
Stanisław postanowił działać sam. 10 sierpnia 1567 roku, w przebraniu, o świcie, potajemnie opuścił Wiedeń. Miał na sobie ubogi strój, a na sobie tylko tyle, co miał na grzbiecie. Rozpoczął pieszą ucieczkę do Rzymu.
To jeden z najbardziej niezwykłych epizodów w jego życiu. Miał 17 lat, bez pieniędzy, bez mapy, szedł ponad 600 km do Dylingii w Bawarii, gdzie znajdował się prowincjał jezuitów, św. Piotr Kanizjusz.
Brat Paweł, gdy odkrył ucieczkę, rzucił się w pogoń konno. Opatrzność sprawiła, że dwukrotnie, gdy już miał go dogonić, konie Pawła nagle odmawiały posłuszeństwa, a Stanisław znikał mu z oczu.
Św. Piotr Kanizjusz przyjął go serdecznie, ale chcąc go wypróbować i uchronić przed rodziną, wysłał go dalej, pieszo, kolejne 700 km, do Rzymu, do samego generała zakonu - św. Franciszka Borgiasza.
W Rzymie, 28 października 1567 roku, w dniu swoich 17 urodzin, Stanisław został przyjęty do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego przy kościele św. Andrzeja na Kwirynale.
4. Rzym - ostatnie 10 miesięcy
Te 10 miesięcy nowicjatu było najszczęśliwszym okresem jego życia. Przełożeni byli zachwyceni jego gorliwością, pokorą i radością.
Mimo słabego zdrowia nakładał na siebie surowe umartwienia. Jego mistrz nowicjatu musiał go upominać, by je ograniczał.
Mówił często: "Do wyższych rzeczy jestem stworzony i dla nich winienem żyć". Całym sercem kochał Matkę Bożą.
Przeczuwając bliską śmierć, w lipcu 1568 roku napisał list do Matki Bożej z prośbą, by mógł umrzeć w dzień Jej Wniebowzięcia.
5. Święta śmierć
Na początku sierpnia 1568 roku, w czasie straszliwych upałów w Rzymie, nagle zasłabł. Dostał wysokiej gorączki. Lekarze rozpoznali malarię.
Zmarł 15 sierpnia 1568 roku, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, o które prosił. Miał 17 lat i 10 miesięcy. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział, to imię Maryi.
Gdy umierał, jego twarz, według świadków, zajaśniała niezwykłym blaskiem.
Pochowano go w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie.
6. Chwała po śmierci
Kult rozwinął się natychmiast. Już w 1605 roku papież Paweł V ogłosił go błogosławionym. Kanonizował go papież Benedykt XIII w 1726 roku.
Jest pierwszym polskim jezuitą wyniesionym na ołtarze.
Patronuje:
• Polsce - jest jednym z głównych patronów
• młodzieży polskiej
• nowicjuszom jezuickim
• studentom
• Rostkowa i Przasnysza
Jego relikwie spoczywają w Rzymie, a jego serce - na jego wyraźne życzenie - pozostało w nowicjacie.
Jego atrybuty to: lilia jako symbol czystości, Dzieciątko Jezus na ręku, różaniec, krucyfiks.
Św. Stanisław pokazuje, że świętość nie jest kwestią długiego życia, ale intensywności miłości. W 18 lat przeszedł drogę, na którą innym potrzeba 80.

Komentarze
Prześlij komentarz
Tutaj można wpisywać swoje intencje