Historia NMP Matki Świętej Nadziei Opowieść o tym, skąd wzięła się nadzieja, której nie gasi nawet największa ciemność W małym miasteczku , gdzie rzeka leniwie toczy swoje wody, żyła wdowa Anna. Miała troje dzieci i jeden różaniec – przetarty od ciągłego przesuwania paciorków. To był rok, w którym grad wybił pola, mąż nie wrócił z lasu, a najmłodszy syn przestał mówić po ciężkiej gorączce. Ludzie szeptali: „Tu już tylko rozpacz mieszka”. Pewnej listopadowej nocy, gdy wiatr tłukł okiennicami, Anna wyszła przed dom. Nie miała już słów na modlitwę. Patrzyła tylko w czarne niebo i szeptała: „Jeśli gdzieś jesteś, Matko...”. I wtedy zobaczyła światło. Nie oślepiające, nie jak błyskawica. Ciepłe, jakby ktoś zapalił lampę w oknie, na które czekała całe życie. W tym świetle stała Kobieta. Bosa, w płaszczu koloru dojrzałego zboża, a w dłoniach trzymała nie Dzieciątko, lecz... pustą kołyskę. „Boisz się pustki” – powiedziała Kobieta głosem, który Anna znała z ko...