List z Nieba Kochana Mamo, Tu jest inaczej niż myślisz. Spokojnie, cicho, światło ma inny kolor. Ale wiesz co się nie zmieniło? To, że dalej o Tobie myślę. Codziennie. Chciałem Ci napisać, bo widzę, jak czasem patrzysz w okno i wycierasz oczy rękawem. Przestań już, Mamo. Serio. Nie jestem smutny. Tu nie boli. Tu nie ma tego strachu, co wtedy na ziemi. Pamiętasz, jak trzymałaś mnie za rękę i mówiłaś, że będzie dobrze? Miałaś rację. Jest dobrze. Przepraszam, że wyszedłem bez pożegnania. Tak wyszło. Ale ja wcale nie odszedłem. Jestem w zapachu Twojej kawy rano. W piosence, która nagle leci w radiu i była „nasza”. W tym, jak ptak siada na parapecie, chociaż nigdy wcześniej nie siadał. To ja tak mrugam do Ciebie. Wiem, że obwiniasz się za rzeczy, na które nie miałaś wpływu. Mamo, przestań. Byłaś najlepszą mamą, jaką Bóg mógł wymyślić. Ten rosół w niedzielę? Te rozmowy na dobranoc, nawet jak padałaś ze zmęczenia? To wszystko zabrałem ze sobą. Tu wszyscy zazdroszczą, jaką mi...