Muszla, szubienica i kogut. Najdziwniejsza historia św. Jakuba Jakub od zawsze był niecierpliwy. Kiedy Jezus powiedział, że idą do Jerozolimy, Jakub już liczył, kto będzie siedział po prawej, a kto po lewej. Kiedy Samarytanie nie chcieli ich przyjąć na nocleg, to właśnie Jakub, Syn Gromu, syknął do Jezusa: "Panie, chcesz, to powiemy, żeby ogień z nieba spadł i ich spalił?" Jezus tylko spojrzał i powiedział: "Nie wiecie, jakiego ducha jesteście". Z takim charakterem wyruszył potem na koniec świata. Bo po Zesłaniu Ducha Świętego Apostołowie rzucili losy, dokąd kto ma iść. Jakubowi wypadła Hiszpania. Finis Terrae. Dalej już tylko ocean i potwory z map. Szła o nim legenda, że szedł i szedł, ale nikt go nie chciał słuchać. Hiszpanie patrzyli na niego jak na wariata. Wracał więc smutny brzegiem rzeki Ebro, pod Saragossą, i wtedy - według podania - zobaczyła go Maryja, jeszcze żyjąca w Jerozolimie, stojąca na kamiennym filarze. Powiedziała: "Jakubie, nie zniechęcaj...