Pośród burzy, Jezu, przyjdź
Pośród burzy, pośród fal,
gdy się chwieje łódź,
Ty, o Jezu, w nocny czas
ku nam z morza idź.
Niechaj serca lęk nie trwoży,
gdy przemawiasz: „Jam jest, Boży!”
Jezu, ufność daj!
Piotr, ujrzawszy Pana swego,
wyszedł z łodzi w noc,
lecz gdy spojrzał na odmęty,
stracił wiary moc.
„Panie, ratuj!” — głos zawołał,
Chrystus rękę swą wyciągnął:
„Nie lękaj się już!”
Kiedy fale trosk uderzą
w życia mego brzeg,
kiedy serce zwątpić pocznie,
Ty mnie, Panie, strzeż.
Niechaj patrzę w Twoje lice,
nie na burzę i na błyskawice —
Tyś nadzieją mą!
Gdy samotność nocą przyjdzie,
gdy zapłacze duch,
Ty bądź światłem mej ciemności,
Tyś mój wierny Bóg.
Choćby morze było wzburzone,
Twoje słowo jest obroną:
„Ufaj, dziecko me!”
Nie opuszczaj naszej łodzi,
Panie, w każdy czas;
prowadź drogą pośród burzy,
aż uciszysz nas.
Niechaj wiara w nas nie zginie,
niech nadzieja w Tobie słynie,
Jezu, prowadź nas!
A gdy ucichną już odmęty,
gdy nastanie świt,
niechaj z serca wdzięczne głosy
wznoszą się ku Tobie.
„Prawdziwieś jest Synem Bożym!” —
niechaj każdy z nas z pokorą
wielbi Ciebie wciąż.
Jezu, Panie nad falami,
w Tobie ufność mam;
gdy się kończą ludzkie siły,
Ty zostajesz nam.
Bądź mi łodzią, bądź przystanią,
bądź nadzieją, bądź pomocą,
aż po wieczny brzeg.
Amen.
Pośród burzy, pośród fal,
gdy się chwieje łódź,
Ty, o Jezu, w nocny czas
ku nam z morza idź.
Niechaj serca lęk nie trwoży,
gdy przemawiasz: „Jam jest, Boży!”
Jezu, ufność daj!
Piotr, ujrzawszy Pana swego,
wyszedł z łodzi w noc,
lecz gdy spojrzał na odmęty,
stracił wiary moc.
„Panie, ratuj!” — głos zawołał,
Chrystus rękę swą wyciągnął:
„Nie lękaj się już!”
Kiedy fale trosk uderzą
w życia mego brzeg,
kiedy serce zwątpić pocznie,
Ty mnie, Panie, strzeż.
Niechaj patrzę w Twoje lice,
nie na burzę i na błyskawice —
Tyś nadzieją mą!
Gdy samotność nocą przyjdzie,
gdy zapłacze duch,
Ty bądź światłem mej ciemności,
Tyś mój wierny Bóg.
Choćby morze było wzburzone,
Twoje słowo jest obroną:
„Ufaj, dziecko me!”
Nie opuszczaj naszej łodzi,
Panie, w każdy czas;
prowadź drogą pośród burzy,
aż uciszysz nas.
Niechaj wiara w nas nie zginie,
niech nadzieja w Tobie słynie,
Jezu, prowadź nas!
A gdy ucichną już odmęty,
gdy nastanie świt,
niechaj z serca wdzięczne głosy
wznoszą się ku Tobie.
„Prawdziwieś jest Synem Bożym!” —
niechaj każdy z nas z pokorą
wielbi Ciebie wciąż.
Jezu, Panie nad falami,
w Tobie ufność mam;
gdy się kończą ludzkie siły,
Ty zostajesz nam.
Bądź mi łodzią, bądź przystanią,
bądź nadzieją, bądź pomocą,
aż po wieczny brzeg.
Amen.
Komentarze
Prześlij komentarz
Tutaj można wpisywać swoje intencje