Aktualny czas w Warszawa:

piątek, 9 marca 2018

O Panie, na cóż dobrego zasłużyłem



O Panie, na cóż dobrego zasłużyłem, ja grzesznik? Na cóż dobrego zasłużyłem, ja niegodziwy? Jeden Adam pochodzi od drugiego, a w każdym Adamie kiełkują grzechy. Jestem synem Adama... i przez moje złe życie dodałem własne winy do winy Adama. Na cóż dobrego zasłużyłem, stając się drugim Adamem? Lecz Ty, najmiłosierniejszy, umiłowałeś mnie nie dlatego, że byłem piękny, lecz abym stał się piękny.

Kiedy szukam tego, co jest moje, znajduje tylko grzech, kiedy szukam tego, co jest moje, znajduję kłamstwo. Oprócz grzechu wszystko inne, co widzę w sobie, jest Twoje.
Nie sobie, o Panie, nie sobie, lecz imieniu Twojemu oddam chwałę. Daj, abym żył dla miłości Twojego imienia: według Twej sprawiedliwości, a nie mojej; nie dlatego, jakobym ja na to zasługiwał, lecz ponieważ Ty jesteś miłosierny. Gdybym chciał pokazywać własne zasługi, nie zasługiwałbym na nic innego od Ciebie, jak tylko na ostateczne potępienie. Ty mnie pozbawiłeś moich urojonych zasług, a wszczepiłeś dary swoje 

(św. Augustyn).

środa, 7 marca 2018

Chętnie rozważam, o Chryste, Twoją posłuszną miłość



Chętnie rozważam, o Chryste, Twoją posłuszną miłość, najczystszy wewnętrzny akt całkowicie wolny i w pełni samorzutny, jakim ofiarowałeś się być posłusznym, złożyć w ofierze swoje życie i wziąć je, ponieważ tak Ci rozkazał Ojciec...

Twoja miłość i posłuszeństwo promieniując na mnie, uczynią mnie uczestnikiem Twojej śmierci i zmartwychwstania. Dusza moja znika zanurzona w tym oceanie miłości, wyniszczona w Twoim posłuszeństwie, które, wewnątrz mnie, jak czuję, staje się moim; staje się moim posłuszeństwo, które wziąłeś i włączyłeś w Twoją ofiarę, Mistrzu, a ja gubię się w Tobie. O mój Chryste, o miłości — posłuszeństwo, o żywe posłuszeństwo... i cóż mam powiedzieć? Pociągnij mnie, o Chryste, do Twojego posłuszeństwa, jak wicher porywa liść... obym zniknął w Tobie. W Tobie składam życie moje i ofiaruję je w Twoim posłuszeństwie, aby znalazło się z Tobą na wiecznym ołtarzu, na który święty Twój Anioł zanosi Twoją ofiary

 (G.. Canovai).

wtorek, 6 marca 2018

O Jezu, stałeś się posłusznym aż do śmierci

O Jezu, stałeś się posłusznym aż do śmierci, nie możesz zatem chcieć, aby ten, kto kocha Cię szczerze, szedł inną drogą niż Twoja.
O Panie, naucz nas polegać z zupełną ufnością na słowie Twoim: „Kto was słucha, Mnie słucha”. Naucz nas wyrzekać się własnej woli: taką ofiarę Ty cenisz bardzo, bo przez nią oddajemy w Twoje władanie tę wolę, którą Ty sam nam dałeś. Pomóż nam pokonywać sprzeciwy natury, abyśmy mogli dojść, nawet wśród męki wewnętrznej i tysięcznych walk, do zgodzenia się z tym, co nam rozkazano; spraw, abyśmy nauczyli się ostatecznie ulegać, z przykrością czy bez przykrości. Ty nas w tej walce nie przestaniesz wspierać. Owszem, kiedy usiłujemy oddać dla miłości Twojej rozum nasz i wolę pod jarzmo posłuszeństwa, udzielisz nam łaski panowania nad sobą. Wówczas już, będąc panami samych siebie, możemy bez podziału poddać się Tobie, ofiarując Ci wolę czystą, abyś ją połączył ze swoją. Błagamy Cię więc, abyś zesłał z nieba ogień swojej miłości i pochłonął tę ofiarę... niech łaska Twoja wspomoże nas, abyśmy nie zaniechali niczego z naszej strony, by złożyć tę żertwę na ołtarzu 

(zob. św. Teresa od Jezusa: Księga fundacji 5, 3. 12).


Otom ja, o Panie

Otom ja, o Panie; oddaję się Tobie, Twojej woli, łącząc się z umiłowanym Synem Twoim, by pełnić we wszystkim to, co Ty zechcesz: „Czynie zawsze to, co się Tobie podoba”. Kocham Cię i pragnę Ci złożyć hołd mojej bezwzględnej uległości względem Twojej woli, cokolwiek mi rozkażesz. Będę mówił w łączności z Synem Twoim: „Ponieważ... ja miłuję Ojca, tak czynię, jak mi Ojciec nakazał” (J 14, 31). Twoja wola może mi nakaże rzeczy twarde dla natury, dla moich upodobań; będzie przeciwna moim myślom, przykra dla mojego niezależnego ducha; lecz chcę Ci złożyć tę ofiarę jako zadatek wiary w Twoje słowo, ufności w Twoją moc, miłości ku Tobie i ku Twojemu Synowi Jezusowi

 (K. Marmion: Chrystus wzorem zakonnika 12).


niedziela, 4 marca 2018

O Panie Boże, miłosierny i prawdomówny



O Panie Boże, miłosierny i prawdomówny, Stworzycielu i Odkupicielu mój, naznaczyłeś mnie świętą światłością Twojego oblicza, odkupiłeś mnie drogą ceną krwi Twojego Jednorodzonego, a przez chrzest odrodziłeś w nadziei życia wiecznego, przez moc Twojego Ducha. Spraw, abym skutecznie wyrzekła się szatana, próżności i jego spraw, z sercem czystym i szczerym... Spraw, abym wierzyła wytrwale wiarą prostą i żarliwą, uwieńczoną dobrymi uczynkami, i abym przylgnęła do Ciebie i w tym zjednoczeniu wytrwała niezmiennie aż do końca.

O Panie Jezu Chryste, Najwyższy Kapłanie, Ty przywróciłeś mi życie przez swoją śmierć bezcenną; oddal ode mnie, przez skuteczność swojej obecności, mocą Ducha Świętego, wszystkie zasadzki nieprzyjaciela, potargaj we mnie wszystkie sidła grzechu, a w miłosierdziu swoim oddal ode mnie zaślepienie serca. Twoja miłość doskonała, o Chryste, niech mi dozwoli mężnie zwyciężyć każdą pokusę... Światło Twej prawdy niech mnie prowadzi i dozwoli chodzić przed Tobą w szczerości doskonałego serca.
Dzięki Twej łasce moje postępowanie niech będzie takie, abym zasłużyła stać się świątynią Boga, mieszkaniem Ducha Świętego

 (św. Gertruda).