niedziela, 1 czerwca 2014

Św. ALBERT WIELKI








MYŚLI ŚWIĘTEGO ALBERTA WIELKIEGO



Bóg zaprasza nas do siebie częstymi wizytami swojej łaski, swoim słowem, swoimi dobrodziejstwami i swoimi karami.
                                                                   
 Święta bojaźń chroni i zachowuje w duszy dary otrzymane od Boga, tłumi pychę i poszerza serce na nadzieję, a więc można powiedzieć, że bojaźń Boża jest ojcem nadziei.

                                                                         
 Kiedy człowiek jest chory, łatwo wyobraża sobie, że jego życie jest nieużyteczne. Ale jeżeli nie może się modlić ani spełniać dobrych uczynków, niech się przekona, że jego cierpienie i jego pobożne pragnienia są tak samo godne jak tysiące modlitw i dobrych uczynków spełnionych w czasie, kiedy był zdrowy.
                                                                         
                                                                   



.Post jest zdrowotny, kiedy łączy się z powstrzymaniem od nałogów, z modlitwą i jałmużną. 
                                                                 



 Prawdziwa cierpliwość polega na pogodnym znoszeniu zła, które czynią nam inni, bez okazywania im żadnego odruchu pogardy.


 Człowiek stoi pośrodku stworzenia, między materią i duchem, między czasem a wiecznością.
                                                               

Duch Święty rozlany w nas czyni to, co woda: obmywa, ochładza, odnawia, nawadnia. Oczyszcza nas z brudu i uśmierza płomienie naszej pożądliwości, odnawia nas pokarmem Boskiego Słowa oraz Sakramentem ołtarza, wlewa w nas duchowe pocieszenie.



Aby przygotować dla naszych dusz sakrament tak wielkiej miłosci, potrzeba było niezmierzonej mocy Boga Ojca, najwyższej mądrości Syna i słodkiej nieskończonej dobroci Ducha Świętego.
 Bóg nigdy nas tak nie jednoczy ze sobą, jak wtedy, kiedy znajduje się w nas sakramentalnie, w osobie, a my jesteśmy duchowo w Nim wcieleni; jesteśmy wtedy tak silnie przez Niego przyciągani i zjednoczeni z Nim węzłem nierozerwalnej miłości, że stanowimy jedno.
 Apostołowie muszą być jak góry; wytrwali w wierze, wybitni w dobroci życia i pierwsi w otrzymywaniu słonecznych promieni, aby rozlewać je na innych,

 Kto daje jałmużnę, musi mieć serce litościwe, słodkie słowa na ustach, szerokie ręce i uważne oczy, aby to co dawał, było użyteczne dla tego, kto otrzymuje.
 Jakakolwiek rzecz dobra uczyniona bez łaski Bożej, która jest życiem, jest martwa.
 Kto zbliża się do Boga przez modlitwę, zobaczy że Bóg przybliży się do niego, aby go wysłuchać.
 Nic nie daje naszej modlitwie takiej mocy, jak uznanie z wdzięcznością otrzymanych dobrodziejstw.
 Kto modli się za swojego wroga, bo tak chce i nakazuje Bóg, otrzyma w niebie wielkie wynagrodzenie.
 Trzeba pokładać wielką nadzieję w Panu, ponieważ kto ma w Nim nadzieję, nie zawiedzie się. Bóg nie porzuca tak jak ludzie, którzy często porzucają swoich przyjaciół; i nigdy Go nie brakuje tak, jak brakuje naszych dóbr szczęścia.
 W niebie dusza będzie miała za sprawą Boga cztery powody do niewypowiedzianej radości: jasną wizję boskiej istoty, doskonałą widzianą i posiadaną miłość Boga, radość samego Boga, który zanurzy duszę w morzu słodyczy oraz kontemplację Chrystusa Boga i Człowieka.
 Aniołowie pomagają nam i chronią niezależnie od tego czy jesteśmy sprawiedliwi czy grzeszni. Jeżeli jesteśmy grzeszni, napominają, abyśmy się podnieśli, jeżeli jesteśmy sprawiedliwi wskazują drogę dobra i zanoszą do Pana nasze modlitwy.
 Serce świętych jest ołtarzem, przy którym chętnie gromadzą się aniołowie Boży, gotowi brać i ofiarować Panu ich myśli, ich modlitwy i dobre uczynki.



 Przyjmować z rąk Pana dobro i zło w doskonałej pokorze, uznając je za dobrodziejstwo Opatrzności Bożej, jest bardziej warte zbawienia duszy niż biczowanie kazdego dnia swoich pleców brzozowymi rózgami.
 Boskie słowo jest słodkie dla tego, kto się go uczy, słodsze dla tego, kto uczy, a najsłodsze dla tego kto wprowadza Je w życie.
 Dwóch rzeczy nauczał przede wszystkim Zbawiciel: łagodności ducha i pokory serca. Pierwsza służy do temperowania zła, które cierpimy, druga chroni dobro które czynimy.
 Pokora jest okiem duszy, które objawia człowiekowi jego kondycję i stan, w którym się aktualnie znajduje.
 Bóg pozwalając na trudy swoich wybranych, pragnie zniszczyć w nich winę, coraz bardziej ich uniżyć, wystawić na próbę ich cnoty i uczynić z nich przykład cierpliwości.
 Trzymaj smutek z daleka od siebie jako przeciwny pokojowi. Rani cię boleśnie, serce gryzie niczym robak ubrania, wysusza źródło pobożności, czyni człowieka małodusznym i niezdolnym do walki – zadaje śmierć duszy i ciału.

Bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej







Modlitwa do Trójcy Przenajświętszej

Bł. Elżbiety od Trójcy, karmelitanki bosej
* * *
Boże MÓJ, Trójco, którą uwielbiam, pomóż mi zapomnieć o sobie samej, abym mogła zamieszkać w Tobie, nieporuszona, spokojna - tak, jakby moja dusza była już w wieczności. Oby nic nie zmąciło mego pokoju, ani nie wyprowadziło mnie z Ciebie, o mój Niezmienny, ale niech każda chwila unosi mnie coraz dalej, w głębię Twego Misterium! Uspokój duszę moją. Uczyń ją swym niebem, swoim mieszkaniem umiłowanym i miejscem swego spoczynku. Niech nigdy nie zostawię Cię tam samego, ale niech trwam tam całą sobą, cała- czuwając przebudzona w wierze, cała- adorując (wielbiąc), cała – poddana Twemu twórczemu działaniu.
* O Chryste mój, Umiłowany, ukrzyżowany z Miłości! Chciałabym zostać oblubienicą, Twego Serca. Chciałabym złączyć się z Tobą w jedno. Chciałabym okryć Cię chwałą, i ukochać Ciebie tak, iżbym śmierć poniosła z miłości! Ale czuję swą bezsilność. Błagam Cię, przyoblecz mnie w siebie, i duszę moją dostosuj do wszelkich poruszeń Swojej duszy. Ogarnij mnie, pochłoń, zanurz, zastąp moje miejsce, aby moje życie promieniowało jedynie Twoim życiem. Przyjdź do mnie, jako Ten, który uwielbia, wynagradza i zbawia.
* O, Verbum, Odwieczne Słowo mego Boga! Chcę przebyć życie słuchając Ciebie. Chcę być najzupełniej pojętną, aby Cię zrozumieć, od Ciebie wszystkiego się nauczyć. A następnie, poprzez ciemności, całą pustkę i własną bezsilność, chcę zawsze wpatrywać się w Ciebie i trwać w Twojej wielkiej Światłości, Gwiazdo moja umiłowana! Olśnij mnie tak, abym nie zdołała oddalić się poza okrąg promieni Twego światła.
* Ogniu trawiący, Duchu Miłości, zstąp na mnie! Niech w mojej duszy dokona się jakby wcielenie Słowa. Niech stanę się dla Niego jakby nowym człowieczeństwem, w którym mógłby odnawiać swą Tajemnicę.
* A Ty, mój Ojcze, skłoń się ku swemu ubogiemu, maleńkiemu stworzeniu, "osłoń je swym Cieniem", racz w nim widzieć jedynie "Umiłowanego", w którym złożyłeś całe swe upodobanie.
* O, moi Trzej! moje Wszystko! moja Szczęśliwości! Samotności nieskończona! Bezmiarze, w którym się zatracam! Oddaję się Wam, jako zdobycz ofiarna. Ukryjcie się we mnie, ażebym mogła ukryć się w Was, w oczekiwaniu na wejście w waszą Światłość i przepaść bezmiaru waszych doskonałości.





Nowenna do bł. Elżbiety od Trójcy Świętej
Dzień pierwszy

O Boże mój, Trójco Przenajświętsza, którą uwielbiam, dopomóż mi zapomnieć
 o sobie samej, abym mogła zamieszkać w Tobie nieporuszona i spokojna,
 jakby dusza moja była już w wieczności. (bł. Elżbieta od Trójcy Świętej)

Błogosławiona Elżbieto, swoim przykładem zachęcasz nas do otwarcia się na
 tajemnicę Trójcy Świętej, która cała mieszka w nas. Wyznajesz, że bardzo 
kochasz Trójcę Świętą, w której się zatracasz. W Niej wszystko, czego 
doświadczasz, staje się jasnością i miłością. Tak bardzo pragniesz, by 
w duszach wszystkich dopełniało się "Jedno" z Ojcem, Synem i Duchem 
Świętym. Chciałabyś zagubić się w Trójcy Świętej, która kiedyś będzie
 przedmiotem naszego widzenia uszczęśliwiającego, i zanurzyć się w tych
 Boskich światłach, w głębi Jej tajemnicy. Zachęcasz do zatracenia się w Bogu
 w Trójcy Jedynemu i pozwoleniu Mu, by przeniósł nas tam, gdzie istnieje On,
 On sam. Przypominasz, że do tego potrzeba być w pełni czystym 
i przejrzystym tak, aby Trójca Święta mogła się w nas odbijać niczym 
w krysztale. Wypraszaj, błogosławiona Elżbieto, dla nas oraz dla tych, 
za których modlimy się w tej nowennie, aby, Trójca Święta była naszym 
domem, naszym mieszkaniem, domem Ojcowskim, którego nigdy nie 
powinniśmy opuszczać.

Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
Bł. Elżbieto od Trójcy Świętej, módl się za nami!

Dzień drugi

Zostawiam ci moją wiarę w obecność Boga mieszkającego w naszych duszach,
 Boga, który jest cały miłością. (bł. Elżbieta od Trójcy Świętej)

Błogosławiona Elżbieto, od swej Pierwszej Komunii Świętej, kiedy odkryłaś, 
że Twoje imię Elżbieta oznacza "Dom Boga", głęboko uwierzyłaś, że Bóg 
mieszka w Tobie jak w małej Hostii. Odtąd świadomie nosiłaś Go w sobie.
 Dzięki tej Jego obecności nigdy nie byłaś sama. Przypominając nam tę 
wspaniałą prawdę, pouczałaś nas, że nosimy Boga w sobie, w najgłębszym sanktuarium naszej duszy i nic nam nie przeszkadza być ześrodkowanym 
na Nim, tak przy każdej okazji, jak i na rozmyślaniu, we śnie i trwając na 
modlitwie. Tam zawsze Go odnajdujemy, choćbyśmy nawet nie odczuwali 
Jego obecności. Boga możemy zawsze spotykać w niebie swojej duszy, 
bo On nigdy nas nie opuszcza. On jest zawsze i wszędzie z nami jako Mocarz,
 a Jego moc wszystko może. "O jak dobrze mieć Boga tak blisko". Upraszaj, błogosławiona Elżbieto, nam i wszystkim, za których modlimy się w 
tej nowennie, głęboką wiarę w Bożą Obecność w nas. Dopomóż nam wszystkim
 na Twój wzór pamiętać o Nim, adorować Go: wszystko przeżywać razem 
z Bogiem Żywym i Obecnym.

Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
Bł. Elżbieto od Trójcy Świętej, módl się za nami!

Dzień trzeci

Bóg [Ojciec] chce nam oznajmić uroczyste postanowienie: "Wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego Obliczem... Przeznaczył nas dla siebie, jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa" 
(Ef 1 1-5). (bł. Elżbieta od Trójcy Świętej)

Błogosławiona Elżbieto, z jakąż radością odkryłaś, że Bóg Ojciec przeznaczył 
cię, abyś stała się podobna obrazowi Jego Syna. Razem z Nim i na Jego wzór, ofiarowałaś się Bogu Ojcu za zbawienie świata. We wszystkim, i w radości, 
i w cierpieniu, byłaś złączona z Bogiem Ojcem. Troszczyłaś się o to, 
by wszyscy mieli świadomość, że Bóg jest dla nich najlepszym Ojcem. 
Pragnęłaś być nieustanną Chwałą Ojca. Swoje pragnienie wyraziłaś 
w słowach i w postępowaniu: "Chcę tego, co Ojciec chce", bo człowiek 
Chwałę Ojcu najpełniej może oddawać przez przyjmowanie wszystkiego, 
co się zdarza bezpośrednio z rąk Ojca niebieskiego, który daje mu wszystko, 
co potrzebne do zjednoczenia go, syna przybrania, z sobą. Tego wymaga 
miłość do Ojca: polega ona na całkowitym oddaniu się woli Ojca w ten sposób,
 jak to czynił Jezus. W tym duchu zachęcasz nas do pełnienia tego, co Ojcu się podoba, którego jesteśmy dziećmi. Wspieraj, błogosławiona Elżbieto, nas i wszystkich, za których modlimy się tej nowennie, przede wszystkim w uświadamianiu sobie, że Bóg jest naszym Ojcem, że w niebie jest dom naszego
 Ojca i nasz, że drogą do tego domu jest przyjmowanie i wypełnianie woli Ojca i dopomóż nam razem z Tobą być nieustannie chwałą Boga Ojca.

Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
Bł. Elżbieto od Trójcy Świętej, módl się za nami!

Dzień czwarty

O mój Chryste Umiłowany... błagam Cię, abyś zajął moje miejsce, tak by życie 
me było jedynie odblaskiem Twojego życia. Chcę życie spędzić na słuchaniu 
Ciebie... Chcę być cała pojętna na zrozumienie Ciebie. (bł. Elżbieta od Trójcy 
Świętej)

Błogosławiona Elżbieto, głęboko wierząc, że Bóg Ojciec wybrał nas na 
przybrane dzieci w Jezusie Chrystusie i obdarzył w Nim wszelkim błogosławieństwem, całe swoje życie ześrodkowałaś na Chrystusie. 
Podkreślałaś, że należąc do Niego, jesteś szczęśliwa. Twoim największym pragnieniem było przyobleczenie się w Niego. Zdawałaś sobie sprawę, 
że sama tego nie dokonasz. Do ciebie należy jedynie pozwolenie Jezusowi, 
by zechciał cię przyoblec w siebie. Dlatego prosisz Go, aby wszystkie 
poruszenia twojej duszy utożsamił ze swoimi poruszeniami, 
abyś została przez Niego opanowana i On zajął w tobie twoje miejsce, 
abyś mogła wyłącznie promieniować Jego życiem. Twoje serce zawsze było 
z Jezusem. On był jego Królem, Oparciem i Przyjacielem. Prosiłaś Go, 
aby zechciał z twego serca uczynić swe czyste mieszkanie. By to się dokonało,
 gotowa byłaś znieść wszystko z miłości ku Niemu; chcieć tego, czego On chce, ofiarować Mu swoją wolę, aby stanowiła jedno z Nim, dzielić z Nim Jego Krzyż, każdego dnia coraz bardziej wyrzekać się, aby w tobie wzrastał i był 
wywyższony Chrystus. Dopomóż, błogosławiona Elżbieto, nam i wszystkim, 
za których modlimy się w tej nowennie, abyśmy za Twoim przykładem
 postawili Jezusa Chrystusa w centrum naszego życia i przyoblekając się 
w Niego, stali się do Niego podobni.

Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
Bł. Elżbieto od Trójcy Świętej, módl się za nami!

Dzień piąty

W Twoim niegasnącym i czystym płomieniu, Duchu Święty moja dusza 
rozpala się Twoją miłością. (bł. Elżbieta od Trójcy Świętej)

Błogosławiona Elżbieto, jasno zdajesz sobie sprawę, że sama nie zrealizujesz 
swoich pragnień bycia "sławą chwały" Bożego Majestatu, poprzez 
przyobleczenie siebie w Jezusa Chrystusa; potrzebujesz do tego żaru 
Bożej Miłości. Kontemplując tajemnicę Trójcy Świętej, odkryłaś w Niej Ducha Świętego jako "Ogień trawiący", "Ducha Miłości". Całkowicie otwarłaś się na 
Jego działanie, upraszając Go, aby zstąpił na ciebie i dokonał w twej duszy 
jakby nowego wcielenia Słowa. Pragniesz jakby stać się dla Niego nowym człowieczeństwem, w którym mógłby ponawiać swoją tajemnicę. 
Chcesz być wierna Duchowi Świętemu, dlatego prosisz innych o modlitwę, 
abyś Go nigdy nie zasmucała. Doznając działania Ducha Świętego, zachęcasz innych do otwierania się na Niego. To On przemienia człowieka "jakby w tajemniczą 
lirę, która w ciszy, pod Jego boskim dotknięciem, wygrywać będzie cudny
 kantyk na cześć Miłości. On sprawi, że staniemy się uwielbieniem Majestatu 
Trójcy Świętej. Proś, błogosławiona Elżbieto, za nami i wszystkimi,
 za  których modlimy w tej nowennie, abyśmy zachęceni przez ciebie, 
przyjmowali działanie Ducha Świętego, który chce uczynić nas podobnymi 
obrazowi syna Bożego.

Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
Bł. Elżbieto od Trójcy Świętej, módl się za nami!

Dzień szósty

Modlitwa to nie tylko codzienne odmawianie pacierza. To wznoszenie duszy 
do Boga w każdym momencie życia. (bł. Elżbieta od Trójcy Świętej)

Błogosławiona Elżbieto, twoim podstawowym pragnieniem było nieustanne 
trwanie modlitewne w Bogu. Jakże gorąco prosiłaś Boga, by żadna rzecz 
nie dzieliła cię od Niego: ani zajęcia, ani radości, ani cierpienia; byś była 
pogrążona w Nim; by wszystko działo się pod Jego spojrzeniem. 
W samotności Karmelu, żyjąc sam na sam z Bogiem, znalazłaś niebo na ziemi. Trwaniem przy Bogu zamieniałaś na modlitwę wszystkie swoje zajęcia: 
sprzątanie, pranie, wspólne modlitwy. Po prostu: Nim żyłaś i Nim oddychałaś. 
W milczeniu i samotności, w nieustannej modlitwie żyłaś z samym Bogiem. 
Była to modlitwa z serca do Serca. Doświadczałaś, że Bóg żyje w Tobie, że na modlitwie nie jesteś sama. Jezus jest z tobą, On modli się w tobie, a ty jedynie 
łączysz się z Jego modlitwą. Jedną z twoich dewiz życiowych było; 
"Wszystko z Bogiem i zawsze". Zachęcając do takiej modlitwy, podkreślałaś, 
że modlitwa jest nieomylna, jeśli tylko z ufnością i nieustannie zanosimy ją 
do Boga; że modlitwa jest wszechmocą proszącą, bo to Chrystus modli się 
w nas. Pomagaj, błogosławiona Elżbieto, nam i wszystkim tym, za których 
modlimy się w tej nowennie, uczyć się modlitwy nie tylko ustami, ale i sercem;
 modlitwy nieustannej, modlitwy życiem.

Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
Bł. Elżbieto od Trójcy Świętej, módl się za nami!

Dzień siódmy
Kiedy jakieś wielkie cierpienie lub też zupełnie drobna ofiarka stanie przed 
nami, myślmy zaraz, że jest to "nasza godzina", w czasie której będziemy 
mogli udowodnić naszą miłość Temu, który nadmiernie nas umiłował. 
(bł. Elżbieta od Trójcy Świętej)

Błogosławiona Elżbieto, Pan Bóg pozwolił ci zrozumieć sens i wagę cierpienia,
 od którego nikt nie jest wolny. Wpatrując się w Jezusa Ukrzyżowanego, 
zrozumiałaś, że nie ma pewniejszej drogi jak droga krzyżowa. Sam Jezus 
ją wybrał dla siebie i gdy powrócił do Ojca – jak napisałaś – ciebie zamiast 
siebie umieścił na krzyżu. Pojęłaś także, że wybrał cię za towarzyszkę w 
dziele odkupienia i chce przedłużać w tobie swoją mękę; że On chce, abyś 
była dla Niego, "dodatkowym człowieczeństwem" na chwałę Ojca. 
W łączności z Jezusem, jako oblubienica Oblubieńca Ukrzyżowanego, 
swoją drogę na Kalwarię, którą codziennie odprawiałaś, przyjmowałaś 
z radością. Za błogosławione uznawałaś cierpienia, które cię spotykały
 każdego dnia, wiedząc, że ani modlitwa ani praca dla Boga nie może 
dorównać zasłudze cierpienia. Ponieważ nie mogłaś podejmować wielkich 
umartwień cielesnych, co dzień składałaś siebie w ofierze, przyjmując doświadczenia, które życie niesie, zostawiając przywiązania, dobrobyt, 
szczęście, by dzielić boleść Chrystusa w najbardziej surowym rodzaju życia. Wspieraj, błogosławiona Elżbieto, nas i tych, za których modlimy się w tej 
nowennie, w przyjmowaniu nie tylko nieuniknionych cierpień dnia
 codziennego, lecz także łączenie ich z cierpieniami Jezusa, za zbawienie 
świata.

Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
Bł. Elżbieto od Trójcy Świętej, módl się za nami!

Dzień ósmy

O, jak bardzo czuję potrzebę złożenia siebie w ofierze, zapomnienia o sobie, 
aby cała oddać się sprawom Kościoła. (bł. Elżbieta od Trójcy Świętej)

Błogosławiona Elżbieto, za przykładem świętej Matki Teresy od Jezusa 
odnalazłaś w sobie przynaglenie do całkowitego oddania się Jezusowi 
za Jego Kościół i wszystkie jego sprawy, troszcząc się jedynie o Jego cześć. 
Wyraziłaś to w słowach: "O, jak bardzo czuję potrzebę złożenia siebie 
w ofierze, zapomnienia o sobie, aby cała oddać się sprawom Kościoła". 
Zrozumiałaś, że naszym posłannictwem jest zjednoczenie z Chrystusem, 
będące na usługach Kościoła. Zjednoczenie to sprawia, że człowiek staje się płomieniem miłości, przenikającym wszystkie członki Mistycznego Ciała 
Chrystusa, którym jest Kościół. Oddając się za Kościół, składasz Chrystusowi 
swoje pragnienie nieba i jesteś gotowa, jeśli On chce tego, cierpieć tu 
na ziemi jeszcze wiele lat; zużyć zupełnie swoją istotę kropla po kropli 
za Kościół. Troszcząc się o Kościół, oddając się za Niego, coraz pełniej 
odnajdujesz Chrystusa w sobie. Przypominaj, błogosławiona Elżbieto, 
nam i tym, za których modlimy się w tej nowennie, abyśmy troszczyli się 
o Kościół, oraz mieli świadomość, że jeśli sami będziemy posiadać w sobie
 obfitość życia Bożego, będziemy je mogli przekazywać innym ludziom 
w wielkim ciele Kościoła.

Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
Bł. Elżbieto od Trójcy Świętej, módl się za nami!

Dzień dziewiąty

Gdy Pan zawoła: Najświętsza Panna, ta istota cała promienna, cała czysta czystością Boga, weźmie mnie za rękę i wprowadzi do nieba. 
(bł. Elżbieta od Trójcy Świętej)

Błogosławiona Elżbieto, od najmłodszych lat miałaś nabożeństwo 
do Najświętszej Panny, Jej oddałaś siebie w opiekę. W każde święto Maryi powierzałaś się tej dobrej Matce. W Jej ręce z pełnym zaufaniem składałaś  
swoją przyszłość i swoje powołanie. Do Maryi Dziewicy zanosiłaś błagania, 
by prędko wprowadziła cię do Karmelu. Przekraczając progi Karmelu, 
wyznałaś, że to Maryja dała ci habit Karmelu. Od Maryi uczyłaś się 
prawdziwej pokory, która zawsze zapomina o sobie. Na Jej wzór
 zachowywałaś i rozważałaś wszystkie sprawy w swoim sercu. 
Ona po zwiastowaniu była dla ciebie wzorem ześrodkowania swego życia 
na Bogu obecnym w tobie oraz adorowania Go. Byłaś zachwycona pięknością
 Maryi jak dziecko kochające matkę. Cała lgnęłaś do Niej i wybrałaś Ją 
sobie za Królową i strażniczkę swego nieba. Maryja była dla ciebie 
zwierciadłem, w którym odczytywałaś obraz Chrystusa. Ona uczyła 
cię mężnie stać pod krzyżem Jezusa oraz cierpieć razem z Nim. 
Głęboko wierzyłaś, że Maryja, Brama Niebios, gdy wypowiesz swoje 
"wykonało się", wprowadzi cię do niebieskich przybytków. Naucz, 
błogosławiona Elżbieto, nas oraz tych, za których modlimy się w tej 
nowennie, takiego nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy, jakie ty 
miałaś w swoim sercu; abyśmy za twoim przykładem, wpatrując się 
w Nią jak w zwierciadło, uczyli się nieustannego uwielbienia chwały 
Majestatu Trójcy Świętej.

Ojcze Nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
Bł. Elżbieto od Trójcy Świętej, módl się za nami!

Modlitwa na zakończenie

Módlmy się: Boże Bogaty w miłosierdzie, Ty odkryłeś błogosławionej 
Elżbiecie tajemnicę Twojej obecności w duszy sprawiedliwego i uczyniłeś ją
 swoją czcicielką w duchu i prawdzie, spraw abyśmy za jej wstawiennictwem 
trwali w miłowaniu Chrystusa i byli świątyniami Ducha miłości dla 
uwielbienia Twojej Chwały.

Nowenna do bł. Elżbiety od Trójcy Świętej
Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2009


ŚW. TERESA OD DZIECIĄTKA JEZUS

Św. Teresa urodziła się w 1873 r. w głęboko wierzącej rodzinie Martin w Alencon. Była dziewiątym i najmłodszym dzieckiem w swojej rodzinie. Po śmierci matki w 1877 r. staje się bardziej wrażliwą i poważną dziewczyną. Zapisana na pensję do sióstr benedyktynek ma duże kłopoty z włączeniem się w radosne zabawy z rówieśnikami. Coraz częściej absorbują ją sprawy wiary i głębokie rozmyślania. W 1883 r. zapada na dziwną chorobę o podłożu nerwicowym. Zostaje z niej jednak cudownie uzdrowiona, choć całe życie będzie uczyć się kierowania swoją wrażliwością. W 1887 r. udaje się wraz z ojcem na pielgrzymkę do Rzymu, aby poprosić papieża Leona XIII o zezwolenie na wstąpienie do Karmelu. Mając 15 lat, Teresa wstępuje do klasztoru, w którym pełni różne obowiązki, ale nade wszystko rozwija swoją głęboką duchowość. W styczniu 1895 r., na polecenie przełożonej Matki Agnieszki, zaczyna spisywać swoje wspomnienia z dzieciństwa i tak powstaje tzw. Rękopis. Prezentuje w nim swoje największe duchowe doświadczenie, w którym łączy się ze sobą otchłań Bożego Miłosierdzia i jej „mała droga” do świętości. Teresa, która swoje życie łączy z Dzieciątkiem Jezus, tworzy jedną z najważniejszy dróg duchowości – „drogę dziecięctwa Bożego”. Zauważa, że do prawdziwego pójścia za Chrystusem potrzebne są dwa nawrócenia: pragnienie świętości i oddanie Bogu swoich słabości. 9 czerwca Teresa czuje natchnienie do oddania się na ofiarę całopalną Miłości Miłosiernej i spisuje specjalny akt oddania. Za niecały rok od tej chwili zaczynają się poważne kłopoty ze zdrowiem. Teresa ma częste krwotoki z płuc i coraz bardziej opanowuje ją gruźlica. Umiera 30 września 1897 r. wypowiadając swoje ostatnie słowa: „Boże mój, kocham Cię!”. Zostaje beatyfikowana w 1923 r., a już w 1925 r. odbywa się jej kanonizacja. Papież Jan Paweł II ogłasza św. Teresę doktorem Kościoła w 1997r.






„Zawsze się modlić, nie zniechęcając się”

      Jakże więc wielka jest potęga Modlitwy! Można by rzec, że to królowa, która ma w każdej chwili wolny przystęp do króla i może otrzymać wszystko, o co prosi. Aby zostać wysłuchanym, nie trzeba koniecznie odczytywać z książki pięknej formułki, ułożonej na daną okoliczność; gdyby tak było... niestety! jakże byłabym godna pożałowania!... Poza Oficjum Pańskim, które odmawiać jestem tak bardzo niegodna, nie mam odwagi zmuszać się do wyszukiwania pięknych modlitw w książkach; od tego aż głowa mnie boli, tak ich jest dużo... a poza tym wszystkie są bardzo piękne, jedna ładniejsza od drugiej... Nie zdołam odmawiać wszystkich, a nie wiedząc, którą z nich wybrać, postępuję jak dzieci nie umiejące czytać: mówię Panu Bogu po prostu, co chcę Mu powiedzieć, nie siląc się na piękne zdania, a On mnie zawsze zrozumie...

     Dla mnie modlitwa jest wzniesieniem serca, prostym wejrzeniem ku Niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu jak i w radości; na koniec jest to coś wielkiego, nadprzyrodzonego, co rozszerza mą duszę i jednoczy mnie z Jezusem.

(Św. Teresa od Dzieciątka Jezus (1873-1897), karmelitanka, doktor Kościoła
Dzieje duszy  C, 25)

Dlaczego kocham Cię, Maryjo!

Dziewico pełna Bożej łaski, wiem dobrze, że w Nazarecie żyłaś w ubóstwie nie prosząc o nic; Twoich dni szarych nie urozmaicały zachwyty, uniesienia, blaski, o Królowo wybranych. Biedni, których mnóstwo na ziemskim padole, mogą zwracać oczy do Ciebie bez lęku. Tyś niezrównaną matką, wspólną z nimi dzielisz dolę, by prowadzić ich do nieba.
Pragnę żyć z Tobą, Matko ukochana, gdy trwa me wygnanie, i naśladować Cię każdego dnia. Ukrywam, się w Twojej kontemplacji, zachwycona Tobą, i odkrywam w Twym sercu głębie miłości! Wszelka moja bojaźń pryska pod Twoim macierzyńskim spojrzeniem, które uczy mię płakać i radować się .


DLACZEGO KOCHAM CIĘ, MARYJO

O Matko, niech pieśń moja dziś ku Tobie płynie,
Dlaczego z mej miłości przynoszę Ci dary,
Czemu w duszy, gdy myślę o Tobie jedynie,
Nie budzą lęku Twojej wielkości bezmiary.
Ach! Twej chwały, Mateńko, ni pojąć, ni mierzyć,
Ona blaskiem przewyższa Świętych w zaobłoczu!
Że jestem Twoim dzieckiem, trudno mi uwierzyć...
Ja nie zdołam przed Tobą, Maryjo, podnieść oczu.
Zawsze płomień miłości dziecko w piersi czuje,
Na myśl, że Matki serce wspólnie z nim cierpiało:
Królowo, Twoje Serce, ach, ja to pojmuję,
By zyskać moją miłość, ileż łez wylało!
To, co mówią o Tobie Ewangelii słowa,
Zbliżyć mi się do Ciebie i patrzeć ośmiela,
Tak prosta życia Twojego osnowa,
Żyłaś, cierpiałaś, jak ja, Matko Zbawiciela!


(św. Teresa od Dz. Jezus) 

sobota, 31 maja 2014

Wniebowstąpienie Pańskie



Cóż zatem mówi nam święto Wniebowstąpienia Pańskiego? Nie mówi, że Chrystus odszedł do jakiegoś miejsca odległego od ludzi i świata. Wniebowstąpienie Chrystusa nie jest podróżą w przestrzeni kosmicznej ku najdalszym gwiazdom, bo w gruncie rzeczy także gwiazdy są zbudowane z elementów fizycznych, tak samo jak ziemia.. Wniebowstąpienie Chrystusa oznacza, że nie należy on już do świata zepsucia i śmierci, który warunkuje nasze życie. Oznacza, że należy już całkowicie do Boga. On - odwieczny Syn - doprowadził nasze człowieczeństwo przed oblicze Boga, poniósł z sobą w przemienionej postaci Ciało i krew. Człowiek znajduje swoją przestrzeń w Bogu; przez Chrystusa istota ludzka została wprowadzona w życie samego Boga. Ponieważ sam Bóg ogarnia i podtrzymuje cały Wszechświat, Wniebowstąpienie oznacza, że On nie oddalił się od nas, ale że dzięki swojemu byciu z Ojcem jest teraz blisko każdego z nas, na zawsze. Każdy z nas może mówić do Niego " Ty"; każdymoże Go wzywać. Chrystus jest zawsze w zasięgu naszego głosu. Możemy się od Niego wewnętrznie oddalić. Możemy żyć odwróceni do Niego plecami. Ale On zawsze na nas czeka i jest zawsze blisko nas.

( Papież Benedykt XVI, Homilia, 7 maja 2005)