poniedziałek, 25 maja 2015

Nie patrz nigdy w dół, lecz w górę. List do Amelii Cabiran, wstępującej do Karmelu, 29.11.1875 r.,

Bl. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego  


Nareszcie, oto nadeszła godzina Pana, aby otworzyć przed Siostrą furtę. To znak, że Bóg otwiera Ci bramę do Nieba! Podzielam Twoją radość, lecz mam jeszcze coś do powiedzenia. Oto jaki posag powinien koniecznie wejść z Tobą do klasztoru: koszula, habit, welon. Koszula oznacza pokorę. Habit oznacza miłość i łagodność. A welon oznacza, że trzeba mieć oczy zamknięte na wszystkie rzeczy ziemskie. Bóg sam wystarczy! Oto trzy cnoty, o które Bóg Cię prosi: pokora, miłość i łagodność oraz cierpliwość. Wtedy będziesz doskonała i Niebo będzie dla Ciebie otwarte.
Proszę o jeszcze jedno: przez wzgląd na miłość miej oczy zawsze zamknięte na [słabości] innych i na wszystko, co Ciebie nie dotyczy, na innych… Często pytaj sama siebie: czego szukam w zakonie? Boga samego! Zostaw więc całą resztę! Nie patrz nigdy w dół, lecz w górę. Im bardziej spoglądamy ku górze, to mimo że zdajemy się być nieszczęśliwi – jesteśmy szczęśliwi. Im bardziej zaś spoglądamy w dół, mimo że wydajemy się być szczęśliwi – jesteśmy nieszczęśliwi. Do zobaczenia, doga Siostro, pozostańmy złączone w modlitwie.
(List do Amelii Cabiran, wstępującej do Karmelu, 29.11.1875 r., bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego)

Ujrzę mojego Boga!

Bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego  


Ujrzę mego Boga. Nie z oddali, jak widzę Go teraz, ale rzeczywiście, prawdziwie… Ujrzę żywego Boga!… Usłyszę Jego głos!… Moje kości i moje ciało będą nasycone radością… Po tym, jak byłam w przepaści, będę w pałacu razem z Nim!
Kiedy Ciebie ujrzę, wszystko we mnie ożyje i nabierze nowej mocy w Tobie, mój Boże! O mój Boże, jak świat jest ślepy, że boi się śmierci!… Ta szczęśliwa śmierć!… O przychylna śmierci, oddaj mnie szybko mojemu Umiłowanemu!… Tak, jesteś dobra, uwalniasz mnie z więzienia… Wyjść z ciemności, by zjawić się w jasności!… Ujrzę mojego Boga!… Pan mi to obiecał!”.
(Słowa wypowiedziane w 1878 r., bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego)

List bł. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego do o. Estrate’a,

Bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego  


Drogi, umiłowany Ojcze,
W kopercie od Ciebie otrzymałam list od czcigodnego proboszcza z Saint Palais. Ponieważ nie potrafię pisać sama, wyjdzie na to samo, gdy odpowiem mu przez Ciebie. Możesz powiedzieć temu wspaniałemu księdzu, którego bardzo kocham w Bogu, że modlę się za niego i polecam się jego modlitwom. Modlę się również za jego dzieła.
Tak, jak już mówiłam ojcu Bordacharowi, uważam, że wszystko, o czym mi mówił, jest diabelskie, że jest to próba podszycia się pod Matkę Bożą z Lourdes. Od początku miałam takie przeczucie. Diabeł może robić wiele rzeczy, które wydają się cudowne. A wiara osób, które przychodzą prosić Najświętszą Pannę o łaski, może spowodować, że zostaną wysłuchane, gdyż Bóg i Najświętsza Panna słyszą je i tam, i wszędzie.
Nie mam światła, a to, co mówię, jest moją myślą. Nasza Matka Kościół Święty, który jest samą mądrością, wypowie się na ten temat. W tej sprawie Duch Święty jest z Kościołem, a nie ze mną. To nie na mnie należy się zdawać w tej sprawie, ale na Kościół. Jeśli słyszałabym głos i Boga, i Kościoła, to wolałabym słowo Kościoła od słowa Boga. Oto moja doktryna, drogi Ojcze. Żegnaj drogi, ukochany Ojcze, módl się za mnie i pobłogosław mi.
s. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego,
zakonnica karmelitanka niegodna
(List do o. Estrate’a, 26.08.1877 r., bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego)

Ktokolwiek będzie wzywał Ducha Świętego, będzie Mnie szukał i znajdzie Mnie

Bl. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego 


Przyjmując Komunę świętą, czułam się uniesiona miłością Boga. Miłość mnie do czegoś popychała, a ja nie wiedziałam do czego. Zwróciłam się ku Duchowi Świętemu i zawołałam: „Oświeć mnie, Ty, który udzieliłeś światła apostołom, prostaczkom; ja jestem niczym, oświeć mnie. Chcę tylko tego, czego pragnie Jezus”.
Nagle widzę siebie w głębokiej nocy pomiędzy rozpadlinami, zwierzętami, które mnie gryzą. W ciemności nie mogę zauważyć dołów i zwierząt. Wzywam ognia i światła Ducha Świętego. Pojawia się promień, by mnie prowadzić,  i jak w mgnieniu oka w tym promieniu widzę całe swoje grzeszne życie; i gdyby trzeba było, miałabym odwagę wyznać je przed całym światem. Jednocześnie czułam się rozpalona miłością, a moje serce topiło się jak wosk przy ogniu i zawołałam do Boga: „Panie, wystarczy, już nie mogę!”
I ujrzałam przed sobą gołębicę, a nad gołębicą kielich, z którego się przelewało, tak jakby wewnątrz kielicha było źródło, a to, co wylewało się z kielicha, zraszało gołębicę i obmywało ją. I usłyszałam głos, który wychodził ze wspaniałego światła i powiedział:
„Jeśli chcesz Mnie szukać, poznać Mnie i pójść za Mną, wzywaj światło, to znaczy Ducha Świętego, który oświecił moich uczniów i który oświeca wszystkie ludy, które Go wzywają. Zaprawdę, zaprawdę, zaprawdę, mówię ci: Ktokolwiek będzie wzywał Ducha Świętego, będzie Mnie szukał i znajdzie Mnie, a znajdzie Mnie przez Ducha Świętego. Jego sumienie będzie delikatne jak kwiat polny. Jeśli będzie to ojciec lub matka, w jego rodzinie zapanuje pokój i w jego sercu będzie pokój zarówno w tym, jak i w przyszłym życiu – nie umrze w ciemności, ale w pokoju. Żarliwie pragnę, byś powiedziała, że wszyscy kapłani, którzy odprawią raz w miesiącu Mszę św. o Duchu Świętym, uczczą Mnie. Ktokolwiek taką Mszę odprawi lub będzie w niej uczestniczył, będzie uczczony przez samego Ducha Świętego, będzie miał światło, będzie miał pokój. On uleczy chorych, obudzi tych, którzy śpią”.
Powiedziałam więc: „Panie, co mogę zrobić? Nikt mi nie uwierzy!” A głos mi odpowiedział: „Kiedy nadejdzie chwila, Ja uczynię to wszystko, a ty będziesz niepotrzebna”. I wszystko zniknęło, a moje całe serce pozostało rozpalone miłością.
(Relacja z ekstazy, 18.05.1875 r., bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego)

Pokora zadowala się wszystkim

Bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego 


Bogatego wszyscy kochają, poważają. Biedny jest pogardzany, nie ma nic; lecz jest pokorny… a kogo poważa Pan? Pokornego… Pokora jest szczęśliwa z bycia pogardzaną, z nieposiadania niczego, nie przywiązuje się do niczego, na nic się nie złości. Pokora jest zadowolona, szczęśliwa, wszędzie [zawsze] szczęśliwa,  pokora zadowala się wszystkim… Pokora nosi zawsze Pana w swoim sercu… Pychę wszystko wytrąca z równowagi, wszystko martwi, denerwuje, przygniata. W pysze wszystko wywołuje bunt, wprawia w rozpacz, trapi. Pokora raduje się na tym świecie, jak i na tamtym. Pokora na nic nie zwraca uwagi, jest zadowolona ze wszystkiego.
Pan mówi: spójrz na robaka, w miarę jak zagłębia się w ziemię, jest bezpieczny, a na powierzchni robak zostaje zdeptany. Gdy są mrozy, ziemia daje mu ciepło; gdy świeci słońce, ziemia daje mu ochłodę. Pokora jest królestwem serca Bożego.
Trzeba zapracować na pokorę, trzeba siać, wtedy Bóg daje pokorę. Nie należy mówić: Panie, daj! Nie lecz trzeba siać i pracować. Jakiś człowiek nie ma wody, kopie ziemię i znajduje wodę… Inny człowiek jest głodny, prosi Niebo… A więc siejcie, pracujcie, a będziecie zbierać. Siejcie ciernie – zbierzecie ciernie, sadzicie krzewy różane – zbierzecie róże, siejcie czysty jęczmień – zbierzecie jęczmień.

Aby przejść do Boga i stanąć przed Nim, trzeba stać się płomieniami ubóstwa, czystości i posłuszeństwa

Bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego  




Widziałam schody i weszłam po nich, a na ich szczycie widziałam grotę, w której były trzy zapalone świece. W tej grocie były otwarte drzwi. Weszłam przez nie i zobaczyłam kapłana, który odprawiał Mszę św. Przyszła mi do głowy myśl, że nie przyjrzałam się dobrze świecom, które były w grocie. Wróciłam tam i wydawało mi się, że na każdej świecy widzę jakąś złotą literę. Litera napisana na pierwszej zapalonej świecy oznaczała ubóstwo, ta na drugiej oznaczała czystość, a na trzeciej oznaczała posłuszeństwo; te trzy świece były też obrazem Świętej Rodziny: świeca ubóstwa świętego Józefa, świeca czystości – Maryi, a świeca posłuszeństwa – Jezusa. Usłyszałam, że kapłan, który odprawiał Mszę św., przedstawiał Jezusa, a w konsekwencji posłuszeństwo; obie świece zapalone w czasie Mszy św. były obrazem Maryi i Józefa, czyli ubóstwa i czystości, które winny towarzyszyć każdemu kapłanowi stojącemu przy ołtarzu.
Widziałam płomienie trzech świec palących się w  grocie między tronem Boga a mną — płomień ubóstwa przynosi w niebie przed Bogiem nieskończone bogactwa, płomień czystości nieskazitelność i bezmierną radość, płomień posłuszeństwa nieskończony autorytet, przed którym wszystko się kłania i któremu wszystko jest posłuszne. Zobaczyłam , że aby przejść do Boga i stanąć przed Nim, trzeba stać się płomieniami ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, które znajdują się między Bogiem a nami. I widziałam, że kiedy się stoi za tymi płomieniami, wpisuje się w nas obraz Jezusa Chrystusa; po tym, jak się człowiek sprzeniewierzył, Bóg nie może inaczej patrzeć na niego, jak tylko przez Jezusa, tak jak człowiek, ze swej strony może patrzeć na Boga jedynie poprzez Jezusa, to Bóg — powiedziałabym — widzi w nas już nie nas samych, ale obraz Jezusa w nas.
Powiedział mi też, że grota jest obrazem Kościoła, który na zewnątrz  zdaje się być pozbawiony piękna i mały, ale który kryje w swym wnętrzu niezmierzone bogactwo, piękno i wielkość. Usłyszałam, ze ubóstwo jest jego bogactwem, czystość jego rozkoszą, a posłuszeństwo mocą.
(Mariam święta Palestynka. Życie siostry Marii od Jezusa Ukrzyżowanego, o. Pierre Estrate)

Błogosławiona Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (Mała Arabka), dziewica

WSPOMNIENIE - 25 SIERPNIA

 Miriam Baourdy, zwana także Małą Arabką, urodziła się 5 stycznia 1846 r. w Abellin, pod starożytną Ptolemaidą, w Galilei. Jej ojciec pochodził z Damaszku, a matka - z Libanu. Gdy Maria miała trzy lata, straciła rodziców. Na wychowanie zabrał ją wtedy wuj. W dwunastym roku życia przynaglano ją już do małżeństwa, ale wybroniła się przed nim i złożyła ślub czystości. Poszukując pracy, dotarła do Marsylii, gdzie została służącą.
W 1865 r. wstąpiła do józefitek, ale te - widząc, że Maria doznaje ekstaz i jest stygmatyczką - skierowały ją do karmelu w Pau. Tam to dziewczyna przyjęła imię Marii od Jezusa Ukrzyżowanego. W 1870 r. razem z innymi wyjechała do Indii, aby w Mangalore założyć nowy klasztor. Do Francji wróciła z tych samych powodów, dla których józefitki oddały ją karmelitankom.
W Pau spotkała ks. Piotra Estrate, przełożonego sercanów w Betherram, który podjął się kierownictwa duchowego, a po latach został jej biografem. W roku 1875 Maria zaczęła realizować dzieło swych dawnych marzeń: założenie karmelu w Betlejem. Zainicjowała ponadto nowy klasztor w Nazarecie.
22 sierpnia 1878 r. przeżyła upadek ze schodów, w trakcie którego złamała lewą rękę. Błyskawicznie rozwinęła się gangrena i Miriam zmarła 26 sierpnia 1878 r. w Betlejem. Nie pozostawiła żadnych pism, była zresztą prawie analfabetką. Zachowały się jednak relacje osób, które się z nią stykały. Dowiadujemy się z nich o jej wizjach, ekstazach, spełnionych proroctwach, także o improwizowanych poematach. Wszystko to przeżywała w sposób zupełnie zwyczajny, jak gdyby chodziło o rzeczy najnormalniejsze w świecie, nieświadoma swojej niezwykłości. Wywierała ogromny wpływ na otoczenie. Szerzyła przede wszystkim nabożeństwo do Ducha Świętego.
Św. Jan Paweł II dokonał jej beatyfikacji 13 listopada 1983 r. w Rzymie.


Za; http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/08-25c.php3