Przenikasz i znasz mnie, Panie, Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję. Z daleka spostrzegasz moje myśli, przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,i znasz wszystkie moje drogi. Zanim słowo się znajdzie na moim języku, Ty, Panie, już znasz je w całości.
Swiat Pogody .pl

Music Player

poniedziałek, 27 marca 2017

Modlitwa po śmierci bliskiej osoby


(* zastępuje imię lub określenie)

Boże, nasz Ojcze, w każdej chwili obdarowujesz nas życiem i nigdy nie przestaniesz tego czynić.
Ty jesteś Miłością, więc i śmierć ciała, jako kara za grzech pierworodny, jest na nas dopuszczona przez Miłość dla naszego dobra. Bądź więc uwielbiony w śmierci naszego ciała i w przyszłym jego zmartwychwstaniu.
Wierzę, że śmierć to Twój potężny i piękny Anioł, posłuszny Twojej woli, który w odpowiednim dniu i godzinie wyprowadza duszę z ciała i prowadzi ją przed Twoje oblicze. Śmierć jest więc przyjaciółką posłaną przez Miłość do tych, którzy kochają (chociaż także do tych, którzy nienawidzą).
Zadaje jednak ona ból nam pozostającym na ziemi, otwiera w naszym sercu głęboką ranę, gdyż odchodzący mają w naszym sercu swoje – niezastąpione przez nikogo z ludzi –miejsce...
Czy sam nie znasz tej rany? Chociaż jesteś Bogiem, a więc Pełnią Szczęścia, czyż nie cierpiałeś najwięcej ze wszystkich, gdy Twój Syn Jedyny umierał na krzyżu...? Dobrze więc rozumiesz mój ból po stracie *. Zapisz ten ból w swoim Ojcowskim sercu jako „krzyżowy”...
Znasz dobrze jego przyczynę: jest nią zerwanie tak bliskich więzów, które łączyły mnie z * , poczucie pustki i osamotnienia. Przychodzę więc do Ciebie, gdyż tylko Ty możesz zastąpić mi *.
Kochasz mnie bardziej od wszystkich i pragniesz mojego szczęścia, odkrywam więc przed Tobą ranę mojego serca z wiarą, że możesz i chcesz ją uleczyć. Przed Tobą nie wstydzę się łez.
Moje łzy widzi szatan i chce wykorzystać je po swojemu. Nie pozwól, by chociaż przez chwilę nastawiał mnie przeciwko Tobie i Twojej świętej woli, pogrążając w rozgoryczeniu i beznadziejności, pozbawiając mnie zasług na wieczność. Spraw, Ojcze, by te, a także wszystkie inne bolesne przeżycia i wspomnienia zbliżały mnie do Ciebie, zamiast oddalać.
By mogło dokonać się moje uzdrowienie, naucz mnie jak najczęściej duchem przenosić się tam, gdzie w ogromnym szczęściu żyją zbawieni, gdzie też Jezus przygotował i dla mnie miejsce. Wzmagaj moją tęsknotę za niebem.
Naucz mnie także zwracać się do * w codziennych kłopotach, bo przecież tak wiele może mi teraz pomóc swoją modlitwą. Ma na pewno ogromnie wiele zadań do wypełnienia... Mam prawo wierzyć, że – jak mówi święta Teresa od Dzieciątka Jezus – na progu nieba wszyscy się poznają i podziękują sobie, gdyż zobaczą, że wszyscy mieli udział w zbawieniu wszystkich!
Tak, na progu nieba... Czy jednak * przekroczył/a już ten próg? Podobno czyściec trwa długo i jest bardzo bolesny... Wiesz, o mój Ojcze, jak gorąco pragnę pomóc * w wejściu do wiecznej światłości i szczęścia! Przyjmij więc wszystkie moje modlitwy i duchowe ofiary, okaż * swoje miłosierdzie. Ono, jak uczysz nas przez św. Faustynę, gasi ogień Twej sprawiedliwości i przyśpiesza dzień wybawienia.
Powołuję się przed Tobą – często mogę to czynić – na Krew i Wodę z przebitego boku Jezusa. Niech dusza *, obmyta i uświęcona w tych Zdrojach, przez bramę Niepokalanego Serca Królowej Czyśćca zostanie przez Anioła Stróża wprowadzona do Królestwa Najświętszego Serca Jezusowego. Niech to dokona się zwłaszcza dzięki owocom Najświętszej Ofiary, składanej Tobie przez ręce kapłana.
O miłosierny Ojcze, z bólem najświętszych Ran Twojego Syna wiszącego na krzyżu łączę, ofiarując Ci je za zmarłych, wszystkie swoje bóle – fizyczne i duchowe – dnia dzisiejszego oraz całego mojego życia. Chociaż nie są one nawet cieniem Jezusowej męki, w Jego Ranach nabierają wielkiej wartości.
Aby pomóc zmarłym w dotarciu do bramy nieba, zrzekam się również na ich korzyść wszystkich swoich zasług, wśród nich odpustów, które zyskuję codziennie za wiele dobrych czynów, nawet o tym nie wiedząc. Ofiaruję również drobne wyrzeczenia oraz inne umartwienia.
Trzy osoby umierają na sekundę gdzieś w świecie, pogrzebom nie ma więc końca... Spraw, bym umiał pocieszyć opłakujących śmierć swoich bliskich, jeśli postawisz ich na drodze mego życia. Niech moja niezachwiana nadzieja naszego wiecznego spotkania rodzi w ich sercach pokój i ufność w Twoje miłosierdzie.
Niech reszta moich dni upływa w Twojej łasce i w Twojej miłości oraz przybliża mnie do Ciebie, przez orędownictwo Najlepszej z Matek, Maryi, a także wszystkich moich Patronów. Proszę Cię o to przez Chrystusa w Duchu Świętym Pocieszycielu.

Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tutaj można wpisywać swoje intencje